Było ostatnio między innymi o krzyżach. Przy okazji dyskusji na temat tego gdzie i po co te krzyże wiszą przypomniały mi sie dwie ciekawostki. Nie planuję przy ich użyciu tworzyć żadnych naciąganych teorii, ale myślę, że tłumaczą one skąd między innymi bierze się przywiązanie do umieszczania krzyży w szkołach, urzędach, miejscach publicznych itd.
Ciekawostki, jak łatwo zgadnąć, będą historyczne.
Na pierwszy ogień dwa fragmenty z relacji Antoniego Pigafetty, uczestnika wyprawy Ferdynanda Magellana (1519-22). Podróżnicy przebywali akurat na wyspie Mindanao, gdzie świętowali Wielkanoc. Na uroczystości zaproszono miejscowych wodzów (nazywanych przez Pigafettę "królami"). Zostali oni spryskani wodą święconą i wzięli udział we mszy świętej, z której zapewne mało co zrozumieli. Następnie Magellan "polecił przynieść krzyż z koroną cierniową i gwoździami, któremu królowie oddali pełen uszanowania hołd" [1]. Co zaskakujące, Magellan nie wyjawił tubylcom, co naprawdę oznacza symbol chrześcijaństwa.
"Kapitan objaśnił im przez tłumacza (...), że jest to znak cesarza, jego pana i władcy, który poruczył mu zadanie ustawiania krzyża wszędzie, dokąd dotrze, we wszystkich mijanych przezeń miejscach. Dodał też, że pragnie ustawić krzyż w ich kraju i dla ich dobra. Jeśli w przyszłości jakieś hiszpańskie okręty zawiną do tych wysp, to [na] widok krzyża (...) nie uczynią (...) niczego złego mieszkańcom i nie targną się na ich mienie".
Czyżby Magellan bał się wyjawić wodzom, że po kryjomu przenosi na ich wyspę chrześcijaństwo? Dopiero po uzyskaniu zgody na ustawienie krzyża Magellan zapytał w co wierzą tubylcy. Upewnił się, że nie są muzułmanami, po czym:
„Dodał jeszcze (...), że krzyż trzeba ustawić na szczycie najwyższej góry ich krainy, aby mogli go zawsze widzieć i oddawać mu cześć; a jeśli będą tak czynić, to nigdy już grzmoty, pioruny ani burze nie zrobią im żadnej krzywdy .”
Jak widać, kapitan nie próbował w żadnym razie chrzcić tubylców. Przekonał ich natomiast, że daje im potężny amulet, który należy czcić i który chroni przed wszelkimi kaprysami pogody. Następnie Magellan wsiadł na statek i odpłynął. Dziwne? Inny fragment wyjaśnia, że wcale nie.
Na temat jednej z kolejnych wyspy Pigafetta napisał:
"Wznieśliśmy tam krzyż, jako że mieszkańcy [tej wyspy] byli poganami. Gdyby byli Maurami, ustawilibyśmy tam kamienną kolumnę, która mogłaby przetrwać dłużej, ponieważ Maurów znacznie trudniej nawrócić niż pogan."
Jak widać Magellanowi wystarczało samo ustawienie krzyża. Nie próbował chrzcić tubylców - nawracać ich miał już sam krzyż, niezależnie od tego, czy wiedzieli do czego "służy". A jeśli byliby szczególnie oporni (jak muzułmanie) należało ustawić krzyż kamienny - bo taki jest trwalszy, więc skuteczniej nawróci zatwardziałych.
Krzyż ustawiony przez Magellana na jednej z odwiedzonych przez niego wysp. Dzisiaj czczony niemal jak relikwia.
Relacja Pigafetty nie jest w żadnym razie wyjątkowa. Przenieśmy się w czasie o 100 lat. W 1607 roku Anglicy założyli w Ameryce Północnej pierwszą osadę - Jamestown. Osadnicy ustawili na terenach Indian, nad rzeką James (akurat w momencie nadawania jej nazwy) krzyż. Kiedy indiański tłumacz zapytał co to za symbol, kapitan Newport odparł bez wahania, że krzyż symbolizuje przyjaźń między kolonistami i wodzem Indian Powhatanem, a także szacunek, jaki Anglicy okazywali temu władcy [2].
Ponownie nikt nie próbował wyjaśniać tubylcom, co krzyż oznacza. Ważne żeby krzyż stał, bo już to samo w sobie pozwalało rzekomo wpłynąć na pogan. Podobnych przykładów można by podać wiele, choćby z mojej epoki, znaczy średniowiecza. Święci w legendach nawracali przy użyciu krzyża, poskramiali krzyżem smoki, czy inne dzikie bestie. Władcy i misjonarze (ci realni) z kolei często usiłowali nawracać pogan przez samo ustawienie krzyża. Niewykluczone, że tak próbował postąpić święty Wojciech. Ustawił krzyż i bez słowa wyjaśnienia zaczął odprawiać mszę...
Powiecie, że tak było dawniej, że dzisiaj nikt już nie traktuje w ten sposób krzyży? Świadomie pewnie nie. Ale w takim razie dlaczego katolicy przywieszają w samochodach święte obrazki i różańce mające chronić przed wypadkami? Czy to nie jest wiara w działanie krzyża jako swojego rodzaju amuletu?
Na koniec przykład z autopsji. Jestem jak wiecie niewierzący, co niespecjalnie podoba się moim rodzicom. Za każdym razem gdy mnie odwiedzają (mieszkają w innym mieście) mama wiesza na ścianie krzyż i zabrania go ściągać, "bo może to jakoś na mnie wpłynie". Krzyż jakiś czas wisiał i jednak nie wpłynął... Natomiast dzięki niemu uświadomiłem sobie, że od czasów Magellana niewiele się zmieniło.
[1] - A. Pigafetta, Relacja z wyprawy Magellana dookoła świata, przeł. J. Szymanowska, red. i wstęp B. Nowak, Gdańsk 1992, s. 41, 51.
[2] - J. Axtell, After Columbus. Essays in the Ethnohistory of Colonial North America, New York 1988, s. 193 (notka o tej książce tutaj).