Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
12 września 2010
4 sierpnia 2008
Pan od angielskiego zabiera się za historię...
Dwa dni temu agencje informacyjne podały, że zespół brytyjskich naukowców stworzył listę dziesięciu najstarszych dowcipów świata. Temat wydał nam się w redakcji Histmaga na tyle interesujący, że poświęciłem kilka minut na znalezienie i przetłumaczenie pełnego zestawienia. Szybko okazało się, że nie był to głupi pomysł. Opublikowany przez nas spis przeczytało do tej chwili ponad 10 000 osób, myślę więc, że warto poświęcić mu odrobinę uwagi.
„Top 10” najstarszych dowcipów w historii zamówił brytyjski kanał telewizyjny „Dave”. Jest to lekki program, w całości poświęcony satyrze i humorowi. Telewizja potrzebowała do tego trudnego zadania grupy profesjonalistów. Udało jej się pozyskać zespół naukowców z Uniwersytetu w Wolverhampton. Niech zgadnę – podobnie jak ja po raz pierwszy słyszycie o takiej uczelni? W zasadzie nic dziwnego.
Wprawdzie w Wolverhampton studiuje sporo Polaków, ale sam uniwersytet powstał zaledwie kilka lat temu i nie jest najwyżej oceniany. W rankingu przygotowanym przez „The Guardian” znalazł się dopiero na 111 ze 120 pozycji. Z kolei według „The Timesa” jest to drugi najgorszy uniwersytet na Wyspach (112 ze 113 ujętych w zestawieniu).
Oczywiście, można powiedzieć, że to o niczym nie świadczy.
Ten zbiór dowcipów nie zawiera w gruncie rzeczy żadnych „nowości”. Większość pojawiających się w nim pozycji jest od dawna znana i nawet w Polsce dostępna w formie książkowej (np. ostatnie dwie w zbiorze „Philogelos albo Śmieszek. Z facecji Hieroklesa i Philagriosa”, Wrocław 1986).

Podsumowując, lista jest niewątpliwie ciekawostką, ale niczym więcej. Na pewno nie nazwałbym jej pracą naukową. Nawet powtarzany po całym internecie najstarszy dowcip świata zapewne wcale nie ma 3900 lat (jak podają wszystkie portale i blogi). Podobnie jak w przypadku innych źródeł z tego okresu, datacja jest niepewna, więc może jest to 3900 lat, może 3800 albo 3600.... No ale to przecież szczegół.
Nasuwa się kilka pytań. Czy poważni naukowcy aby na pewno powinni zajmować się tworzeniem zestawień dla telewizji? A jeśli tak, to czy nie powinni tego robić prawdziwi eksperci? I czy w ten sposób wykonana lista na pewno pomaga w popularyzacji historii?
PS. Tę notkę można też przeczytać na Histmagu, gdzie serdecznie zapraszam.
PS2. Tak, wiem, że trochę zaniedbałem bloga. Postaram się to nadrobić w najbliższym czasie. Liczę, że wyjechaliście na wakacje i nikt nic nie zauważył ;-)
Adnotacja: Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
18 lipca 2008
Drobne zmiany w planie...
Sesja się skończyła, aktualizacje miały być częściej, a wyszło ja wyszło... Przyznam, że szczerze planowałem wrzucać notki przynajmniej co drugi dzień. Szczególnie, że ostatnio coraz częściej komentujecie, więc człowiekowi aż chce się coś skrobnąć, żeby później mieć okazję podyskutować.
Niestety aż tak dobrze nie będzie. Dostałem kilka dni temu propozycję, by zostać redaktorem naczelnym sporego portalu tematycznego i... trudno było odmówić. Szczególnie, że mam dość pracoholiczną naturę, a redagowanie, pisane i publikowanie tekstów po prostu sprawia mi frajdę.
W efekcie od 3 dni siedzę niemal non stop nad stroną histmag.org. Jeśli brakuje wam pożywki do dyskusji, to zapraszam właśnie tam. Przynajmniej raz na kilka dni będą się na Histmagu ukazywać moje artykuły lub felietony. Oczywiście, z prowadzenia Bigosu nie planuję rezygnować. Przeciwnie - myślę, że po krótkim spowolnieniu związanym z nową pracą, aktualizacje wrócą do w miarę częstej normy.
Na koniec wspomnę, że kilka dni temu umarł człowiek, którego bardzo ceniłem za jego dorobek naukowy. W mediach przypomina się przede wszystkim jego zasługi dla polityki, dlatego pozwoliłem sobie napisać krótki artykuł profesorze Geremku jako historyku.
Czytaj dalej!
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
02:00
3
komentarze
Naklejki: bigos, Histmag, historia, historiografia, media, nauka, średniowiecze
8 lipca 2008
Kim jest Carlos Latuff?
Gabinet owalny, wielkie biurko, w tle gospodarz. Siedzi pochylony, w dłoni kurczowo trzyma słuchawkę telefonu. Kadencja powoli dobiega końca, ale "dokumenty" na biurku rozwiewają wątpliwości - udało się zrobić bardzo wiele! Oczywiście, sporo spraw zostało do załatwienia, a czas ucieka... Twarz prezydenta pozostaje w cieniu. Nic dziwnego. Oto co tak naprawdę skrywa:
Myślicie, że to jakiś żart? Skąd. Istnieje człowiek, który święcie wierzy, że George Bush jest antychrystem, a zachodni kapitalizm i międzynarodowe żydostwo rządzą światem, oślepionym przez mamonę. Człowiek, który na dodatek staje się powoli ikoną internetu i trafia do kolejnych gazet i magazynów na całym świecie.
Lub ta:
Niektóre śmieszą, inne niekoniecznie:
Drugim ulubionym tematem Latuffa jest Palestyna. Konflikt izraelsko-palestyński w jego oczach jest bardzo prosty. Tylko jedna strona jest wina, a jedna pokrzywdzona. A wszystko odbywa się pod kuratelą krwiożerczych Stanów Zjednoczonych.
Na tym aktywność brazylijskiego rysownika się nie kończy. Niestrudzenie publikuje karykatury na przeróżne tematy, w których przewijają się wciąż te same motywy, sprawcy i ofiary. Na czele stoi "wielki szatan" George Bush, wraz z panią Rice okłamujący naiwny naród. Na jego usługach, niczym na smyczy chadzają izraelscy politycy.
Pierwszy raz o Latuffie zrobiło się głośno w 2006 roku, kiedy wystartował (i zajął II miejsce) w organizowanym przez władze Iranu konkursie na komiks poświęcony holocaustowi. Narysował Palestyńczyka za kratami Auschwitz. Zresztą, Latuff z zamiłowaniem pokazuje, że Żydom tak naprawdę chodzi o powtórzenie Holocaustu na Palestyńczykach. Albo raczej: że prawdziwy Holocaust dokonuje się dopiero teraz, w Palestynie. Pamiętacie słynne słowa Kennediego "Jestem Berlińczykiem"? Dla Latuffa wszystkie ofiary świata, od Tybetu po RPA są Palestyńczykami.
Obecnie interesują się nim nie tylko media w różnych krajach, ale także Departament Obrony Stanów Zjednoczonych, wywiad Izraela, żydowskie organizacje walczące przeciwko zniesławieniu. Sam od kilku tygodni z wielkim zainteresowaniem przeglądam prace tego, trzeba przyznać niezwykłego rysownika.Dlaczego niezwykłego? Podobne karykatury powstawały przed II wojną światową, ale jakby nie przystają do dzisiejszego świata. Tymczasem Latuff z uporem maniaka wypuszcza ich setki, tak jakby temu właśnie poświęcił swoje życie. Zadziwia mnie jego determinacja. W większości jego poglądy wydają mi się absurdalne i szkodliwe. Wychwala terroryzm, propaguje nienawiść, odnosi się do najniższych, najrymitywniejszych instynktów. Ale jednak: daje do myślenia. I chyba dlatego warto przyglądnąć się temu... fenomenowi.
Zainteresowani? Jest w czym przebierać - dwa archiwa Latuffa na deviantart.com zawierają ponad 500 ilustracji.Adnotacja: Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
03:57
7
komentarze
Naklejki: komuna, media, polityka międzynarodowa, religia, Żydzi
3 lipca 2008
Szewczyk Dratewka i dinozaury pożerające dziewice
"Był w Babilonie wielki smok, któremu oddawano cześć.(24) Powiedział król do Daniela: Czy i o nim powiesz, że jest zrobiony z brązu? Popatrz, przecież on i je, i pije. Nie możesz powiedzieć, że to nie jest bóg żyjący. Zechciej mu więc oddać cześć.(25) Daniel odpowiedział: Ja czczę tylko Pana, Boga mojego. Tylko On jest Bogiem żyjącym. Jeśli mi pozwolisz, królu, zabiję tego smoka nie posługując się ani mieczem, ani nawet zwykłą pałką.(26) I zgodził się król.(27) Wziął tedy Daniel smoły, łoju, włosia, kazał wszystko ugotować, zrobił z tego placki, które wrzucił w paszczę smoka. Smok połknąwszy wszystko rozpękł się na dwoje. A Daniel powiedział: Oto zobaczcie teraz, komu cześć oddajecie!(28) Kiedy Babilończycy dowiedzieli się o tym, rozgniewali się bardzo i buntując się przeciwko królowi, mówili: Nasz król stał się Żydem."
Historia wygląda wręcz uderzająco podobnie. Babilończyków również nęka smok, tyle że był to smok pogaństwa. Daniel podstępem, niemal identycznym jak w bajce o Dratewce, zabija smoka i uwalnia Babilon od fałszywego bożka. Oczywiście samych Babilończyków niezbyt to ucieszyło, ale to już inna sprawa. W końcu w bajce o Dratewce król też raczej nie radował się na myśl o oddaniu jakiemuś obdartusowi z nizin społecznych połowy królestwa i córki.
Wróćmy ad rem. Obydwie opowieści są na tyle podobne, że można mieć w zasadzie pewność, że pierwsza pochodzi od drugiej. Nie bezpośrednio, bo Dratewka, miał w rzeczywistości na imię Grakh i pojawił się w legendzie przytoczonej na przełomie XI i XII wieku przez kronikarza Wincentego Kadłubka. Czy Kadłubek sam odnalazł ten motyw w Biblii, czy powtórzył zasłyszaną, a opartą na Księdze Daniela bajkę, to już inna sprawa.
Podobnych baśni zaczerpniętych ze świętych ksiąg, a następnie odartych z sakralnego charakteru można by przytoczyć dziesiątki. Bogowie zmieniają się w rycerzy, prorocy w szewczyków. W efekcie nawet ateiści "cytują" swoim dzieciom starotestamentowe przypowieści....
Swoją drogą smoki, to chyba jeden z najciekawszych tworów ludzkiej wyobraźni. Nigdy nie istniały, a jednak przeniknęły do większości kultur świata, zyskując sobie w niemal każdej z nich dominującą pozycję. Chińczycy do dziś "czczą" smoki, na średniowiecznych herbach i chorągwiach najczęściej (obok orła i lwa) pojawiał się właśnie smok, a Benedykt Chmielowski, autor "Nowych Aten", jeszcze w XVIII wieku święcie wierzył, że smoka można spotkać choćby w Polsce.
Wydaje się, że w wyobraźni np. ludzi średniowiecza smok był równie powszednim i realnym zwierzęciem jak chociażby niedźwiedź, lis czy królik. Pomysłów na wyjaśnienie, skąd fikcyjne stworzenie uzyskało taką pozycję są dziesiątki. Mi osobiście najbardziej przypadło do gustu wyjaśnienie Mariana Plezi. Jego zdaniem smok wawelski mógł "powstać" po tym, jak w grotach pod Wawelem znaleziono jakieś prehistoryczne szczątki. Ludzie średniowiecza na widok kości dinozaura przyrównali je do znanych im skądinąd legend i stwierdzili, że to MUSIAŁ być smok. Bo jeśli nie smok, to co innego?
Oczywiście stwierdzenie, że szczątki dinozaurów i innych zwierząt doprowadziły do powstania smoków byłoby sporym uproszczeniem. Wydaje mi się jednak, że to właśnie dzięki tym kościom ludzie dawali wiarę niedorzecznym opowieściom o gigantycznych bestiach ziejących ogniem.
Niby dinozaury wyginęły 70 milionów lat temu, a jaki wielki miały wpływ na historię ludzkiej mentalności. Zadziwiające prawda?
PS. Jak chcecie poczytać więcej o smokach to bardzo polecam: "Lingua Symbolica" Tomasza Panfila.
Adnotacja: Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
01:47
10
komentarze
Naklejki: ciekawostki, historia, historia Polski, historia religii, Kraków, książki, średniowiecze
23 czerwca 2008
Benedyktyńskie buraczki, czyli do czego mnich XXI wieku ma prawo
Do Polski benedyktyni wrócili tuż przed II wojną światową i wciąż stanowią raczej małą grupę duchownych. Posiadają trzy domy klasztorne, najważniejszy w Tyńcu. Klasztor ten przed wojną stał w ruinie i właściwie dopiero teraz wraca do dawnej świetności. Jego remont ma się zakończyć w przyszłym miesiącu, więc chyba tym bardziej warto napisać o nim kilka słów. Klasztor miałem okazji oglądać w ubiegłym roku, gdy w dużej części był jeszcze placem budowy, a po raz kolejny tydzień temu. Już za pierwszym razem wydawało mi się, że "coś jest nie tak". W ostatnią niedzielę natomiast, rozwiały się chyba wszystkie moje złudzenia na temat benedyktyńskiego życia.
Sieć sklepów rzecz jasna nie sprzedaje produktów wytworzonych przez braciszków w Tyńcu. Firmę założyli benedyktyni, a produkcję "benedyktyńskich produktów" zlecili różnym zewnętrznym przedsiębiorstwom. Wyróżniać miałoby je wykonanie według dawnych receptur, ale sam pomysłodawca przedsięwzięcia, ojciec Zygmunt Galoch przyznał: -Starych przepisów zachowało się bardzo niewiele, bo nasza biblioteka spłonęła w XIX wieku. Odtwarzamy przepisy z pamięci.
No i widać to gołym okiem, jeśli na etykietkach można znaleźć np. składniki wynalezione w XIX wieku...
Benedicite miało pierwotnie wspomóc remont opactwa, który unia sfinansowała, ale "tylko" w 80%. Teraz remont zbliża się już do samego końca, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby Benedyktyni mieli zwinąć interes. Sami przyznają, że dopiero go rozkręcają: sklepów mają być setki, w każdym większym mieście. Czy to czasem nie stoi w sprzeczności z zasadą ubóstwa, która w swojej regule zapisał św. Benedykt? Ojciec Galoch nie widzi problemu i podkreśla: - jak każde przedsiębiorstwo, jesteśmy nastawieni na zysk. Zresztą sklepy to dopiero początek. Benedyktyni planują otwarcie centrum wypoczynkowo-konferencyjno-hotelowego, utworzenie sieci restauracji, współpracę z hotelami i firmami turystycznymi itd. itd. To wszystko już nie w imię reguły benedyktyńskiej ale nowego hasła, które przytacza ojciec Galoch: "Mamy prawo, z którego korzystamy".
Na stronie internetowej klasztoru ukazał się już "cennik usług" w Benedyktyńskim Instytucie Kultury, który ma zostać otwarty w lipcu. Warsztaty biblijne 180 zł, szkoła człowieczeństwa 250 zł, spotkania medytacyjne 120 zł, rekolekcje z postem 240 zł. Do tego oczywiście opłaty za pobyt.
Nie jestem katolikiem, więc może nie jestem też najlepszą osobą, by oceniać co się dzieje, ale jednak krew się we mnie gotuje.
Krew się we mnie gotuje, kiedy widzę, jak miejsce modlitwy i medytacji zamienia się w hotel i centrum konferencyjne. Kiedy widzę czarne ople i mercedesy z mnichami, zajeżdżające na dziedziniec klasztoru i sklep dla bogaczy otwarty tak w dzień powszedni jak i niedzielę. W końcu, jak widzę, że mnisi, którzy rzekomo poświęcili życie dla Jezusa, całe to życie spędzają na zarabianiu pieniędzy, grubą kasę biorąc nawet za rekolekcje. No ale może to ja pluję na kościół bez żadnego powodu? Raz jeszcze cytując ojca Zygmunta: - Zawsze znajdą się złośliwi, którzy powiedzą, że "czarni" rzucili się na kasę.
Adnotacja: Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
00:50
20
komentarze
Naklejki: historia Polski, historia religii, Kościół, Kraków, przybytki kultury, religia, zabytki
19 czerwca 2008
Jak piersi, to tylko w Europie
Oczywiście kultura się zmienia, ale pewne rzeczy są zapisane w mózgu, a nie w kulturze. Kobiece piersi maja na celu karmienie dzieci, ale też kuszenie samców (znaczy mężczyzn) i zwiększanie satysfakcji seksualnej. I tak było zawsze, więc "motywacyjnej" roli piersi nie mógł wymyślić renesans.

Adnotacja: Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
23:44
12
komentarze
Naklejki: historia, media, narzekanie, zwyczaje małp naczelnych
18 czerwca 2008
Książka, której nikt nie przeczyta
W efekcie właściwie nikt nie będzie mieć okazji poznać podbudowy tez historyków IPN-u, bo np. na cały Kraków przypadnie góra 10 egzemplarzy. I moim zdaniem to właśnie, a nie nawet sama treść książki, najgorzej świadczy o IPN-ie. Bo nagłośniona na cały kraj publikacja, wydana ostatecznie w nakładzie 200 egzemplarzy nie może służyć niczemu innemu jak oczernianiu i wywoływaniu nieopartych na niczym dyskusji.
I pisząc to nie mam na celu bronić Lecha Wałęsy. Może współpracował z SB, a może nie. Na pewno nie tak należało się zabrać za tę sprawę.
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
22:53
5
komentarze
Naklejki: historia Polski, ksiązki, media, polska polityka
16 czerwca 2008
Zdradzony z klawiaturą...
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
23:06
8
komentarze
15 czerwca 2008
Chroni przed burzą, stłuczką i ulewnym deszczem. Co? Krzyż rzecz jasna.
Ciekawostki, jak łatwo zgadnąć, będą historyczne.
Na temat jednej z kolejnych wyspy Pigafetta napisał:
Krzyż ustawiony przez Magellana na jednej z odwiedzonych przez niego wysp. Dzisiaj czczony niemal jak relikwia.Ponownie nikt nie próbował wyjaśniać tubylcom, co krzyż oznacza. Ważne żeby krzyż stał, bo już to samo w sobie pozwalało rzekomo wpłynąć na pogan. Podobnych przykładów można by podać wiele, choćby z mojej epoki, znaczy średniowiecza. Święci w legendach nawracali przy użyciu krzyża, poskramiali krzyżem smoki, czy inne dzikie bestie. Władcy i misjonarze (ci realni) z kolei często usiłowali nawracać pogan przez samo ustawienie krzyża. Niewykluczone, że tak próbował postąpić święty Wojciech. Ustawił krzyż i bez słowa wyjaśnienia zaczął odprawiać mszę...
Powiecie, że tak było dawniej, że dzisiaj nikt już nie traktuje w ten sposób krzyży? Świadomie pewnie nie. Ale w takim razie dlaczego katolicy przywieszają w samochodach święte obrazki i różańce mające chronić przed wypadkami? Czy to nie jest wiara w działanie krzyża jako swojego rodzaju amuletu?
Na koniec przykład z autopsji. Jestem jak wiecie niewierzący, co niespecjalnie podoba się moim rodzicom. Za każdym razem gdy mnie odwiedzają (mieszkają w innym mieście) mama wiesza na ścianie krzyż i zabrania go ściągać, "bo może to jakoś na mnie wpłynie". Krzyż jakiś czas wisiał i jednak nie wpłynął... Natomiast dzięki niemu uświadomiłem sobie, że od czasów Magellana niewiele się zmieniło.
[1] - A. Pigafetta, Relacja z wyprawy Magellana dookoła świata, przeł. J. Szymanowska, red. i wstęp B. Nowak, Gdańsk 1992, s. 41, 51.
[2] - J. Axtell, After Columbus. Essays in the Ethnohistory of Colonial North America, New York 1988, s. 193 (notka o tej książce tutaj).
Adnotacja: Blog nie jest już aktualizowany. Osoby zainteresowane moją pisaniną zapraszam na: www.ciekawostkihistoryczne.pl Czytaj dalej!
Naskrobał:
Kamil "Janek" Janicki
o
23:47
20
komentarze
Naklejki: ateizm, historia, historia religii, Kościół, religia



